sierpnia 14, 2017

Wyprawa do Poznania - 19.07.17

Są wakacje i staramy się je wykorzystać pod każdym możliwym względem. W tym roku zdecydowanie częściej wybieramy się poza granice naszego miasta. Jednym z naszych ostatnich wyjazdów była jednodniowa wyprawa do Poznania.


Dnia 19 lipca o godzinie 5:20 ruszyliśmy spod domu. Zajechaliśmy po Maję, która niestety nie mogła zabrać ze sobą Meli i pojechaliśmy na dworzec kolejowy do Piły. Czekała nas dwugodzinna podróż pociągiem do Poznania. Plato był bardzo grzeczny w czasie jazdy. Zarówno tam, jak i z powrotem. Trochę posiedział, trochę pospał i tak to zleciało. Nie była to jego pierwsza podróż pociągiem. Za sobą miał już dwie jazdy, jednakże znacznie krótsze.

Po 9:30 byliśmy już w Poznaniu. Na dworcu czekała na nas Julia z Polą. Udaliśmy się na Most Dworcowy i wsiedliśmy do tramwaju, by nie musieć tyle drałować na Cytadelę. W tramwaju, tak samo jak w pociągu, Plato zachowywał się wzorowo.

Fot. Julia Roszak
Nie byłam przy pierwszym spotkaniu Plata i Poli, które odbyło się na dworcu, ponieważ stałam w kolejce po bilety, a z psem została Maja. W prawdzie wcześniej nowa koleżanka i Panda byli razem na jednym treningu, ale się wtedy nie poznali. Przyznam, że nieco obawiałam się jak zareagują na siebie psy i stojąc w kolejce, gdy zobaczyłam w oddali zbliżające się do siebie zwierzęta, trochę się zestresowałam. Po kupieniu biletów czym prędzej udałam się w stronę dziewczyn, by dowiedzieć się jak wygląda sytuacja. Psiaki bez żadnego problemu się przywitały i tylko czekały, aż opuścimy to tłoczne miejsce.

Łotr zachowywał się bardzo grzecznie w towarzystwie Poli. Miał tylko odpał, gdy nowa koleżanka chciała się napić wody. Miski obu psów były identyczne i Plato je pomylił. Na Cytadeli zrobiliśmy mini trening frisbee. Piesek był skupiony i ładnie pracował w towarzystwie drugiego psa. Przy okazji Plato popracował nieco z Mają i Julią, więc miałam okazję obserwować swojego Łotra w akcji z innej perspektywy.

Gdy nasze spotkanie z Julią dobiegło końca, postanowiłyśmy z Mają jeszcze zostać na Cytadeli. Pospacerowałyśmy i porobiłyśmy parę pamiątkowych zdjęć. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, więc nim się obejrzałyśmy, trzeba już było się zbierać. Kolejna jazda tramwajem i czekanie na pociąg. Po południu na dworcu było zdecydowanie tłoczniej, ale dla Plata nie był to problem. "Pozwiedzaliśmy" dworzec, Łotr zaliczył nawet przejażdżkę na ruchomych schodach. Co chwilę zaczepiali nas ludzie i zadawali pytania, do których już przywyknęłam. Po jakimś czasie na peron wjechał nasz pociąg i po wyczerpującym dniu czekała nas podróż do domu.

Flip Pandy i Maja || Fot. Julia Roszak
To była pierwsza tak długa podróż Plata pociągami. Jestem bardzo dumna, że jazda w obie strony minęła nam spokojnie. Właściwie to podróż powrotną Łotr niemalże całkowicie przespał. Naszą wyprawę do Poznania, mimo że trwała tak krótko, uważam za udaną. Świetnie się bawiliśmy, Plato ma nową psią koleżanką, wyszalał się na Cytadeli (widział nawet Nierozpoznanych) i nieco pozwiedzał to wspaniałe miasto. Niebawem znów wyruszymy do Poznania, ale w innym celu. ;)

Wielkie dzięki za piękne zdjęcia dla Julii i Mai!

Fot. Maja Markowska
Fot. Maja Markowska
Fot. Julia Roszak